Remis, który smakuje jak porażka…


15 października 2017
Pierwszy zespół

22467378_2294763450535618_8462949862327732028_o

Jechaliśmy do Boguszowa – Gorc po wygraną, 3 punkty i podium Sport -Track IV ligi dolnośląskiej grupy zachodniej.  Wywieźliśmy tylko i chyba, aż remis ponieważ  z tego meczu mogliśmy wracać na tarczy.

Stadion XXV- lecia w Boguszowie Gorcach przywitał piękną jesienną aurą, słońce i 20 stopni na termometrze było idealnymi warunkami do rozegrania ostatniego meczu 10 kolejki IV ligi.  Sama murawa przypominała bardziej pastwisko dla krów i mogłaby konkurować o miano najgorszego z płytą stadionu przy Lubańskiej w Jeleniej Górze, nierówne, grząskie i miejscami bez źdźbła trawy. Pamiętajmy jednak , że obie drużyny na niej grały i miały równe warunki do toczenia boju o punkty.

Równo o godzinie 15:00 zabrzmiał pierwszy gwizdek w tym spotkaniu.  Arbiter główny meczu już podczas odprawy meczowej zwrócił uwagę , że nie będzie pobłażał w komentowaniu jego decyzji o czym przekonał się Bębenek i  Denis.
Tolerował jednak brzydką grę i brutalne faule.

Już w 5 minucie spotkania Gałach znalazł prostym podaniem Gęślaka w polu karnym Jaskółowskiego , a ten ściągnął obrońcę do lewej strony i strzelił po długim słupku i wyprowadził Karkonosze na prowadzenie. Ta bramka można powiedzieć , że tylko upewniła biało – niebieskich o wygranej i uśpiła ich poczynania na boisku. Boguszów ruszył do ataku i próbował atakować , jednak akcje były przerywane na 40 metrze przed bramką Wieliczki.  W I połowie spotkania mieliśmy jeszcze swoje szanse. Najpierw Giziński otrzymał piłkę z lewej strony i minął 2 zawodników Górnika. Oskar wpadł w pole karne Jaskółowskiego  i miał okazję do oddania strzału z lewej nogi i….. przełożył piłkę na prawą stronę po czym ją stracił. W 24 minucie bardzo groźnie faulowany był Szymom Statkowski. Popularny “Statek” chciał wykorzystać niefrasobliwość obrońcy Boguszowa, który zagrał za lekką piłkę w stronę bramkarza, a ta na nierównościach murawy dodatkowo wyhamowała. Szymon ruszył w stronę piłki, niestety wychodzący bramkarz Górnika bardzo niebezpiecznie wyskoczył chcąc wybić ją nogą i z całym impetem staranował naszego napastnika. “Statek” padł na murawę, bardzo oszołomiony całą sytuacją. Jednak po szybkim okładzie z lodu i chwilowym odpoczynku wrócił do gry. Sędzia oczywiście nic nie widział…. Kolejną sytuację bramkową w pierwszej połowie zmarnował Poszelężny, który chciał zdobyć bramkę w sposób identyczny jak w spotkaniu ze Stalą Chocianów. Na 20 metrze przed  bramką boguszowian zastawił się plecami i obrócił z piłką przez lewe ramie. Bartek przymierzył prawą nogą i zakręcił piłkę w stronę lewego słupka bramki Górnika, jednak Jaskółowski  końcówkami palców sparował ją za końcową linię.  W 32 minucie spotkania kolejny raz ostro faulowany był Woźniczka, który padł zwijając się z bólu przy bocznej lini. Sędzia kolejny raz patrzył w tym czasie w inną stronę i nic nie widział. W tej sytuacji do faulowanego “Woźnego” z pomocą wybiegł kierownik drużyny, a za nim Maksymilian Denis.  Po chwili sędzia główny spotkania podbiegł i ukarał Denisa żółtą kartką za opuszczenie strefy przy ławce rezerwowych.  Praca arbitra głównego w tym meczu nadawałaby się na dobry skecz kabaretowy.  Do końca pierwszej połowy nie zanotowaliśmy więcej ciekawych sytuacji i obie drużyny zeszły do szatni. Mimo kilku sytuacji bramkowych, trzeba pochylić głowę i stwierdzić, że gra biało – niebieskich w tym spotkaniu stała na bardzo słabym, momentami żenującym poziomie. Liczba niedokładnych podań, złych przyjęć i niewykorzystanych sytuacji tylko to potwierdzała.

Po 15 minutach przerwy na murawę stadionu XXV – lecia wyszły obie ekipy. Można było odnieść wrażenie , że Karkonosze wciąż spały i nie mogły wejść we właściwe tory. Lepiej do gry weszli gospodarze, którzy już w 51 minucie groźnie zaatakowali z lewej strony boiska.  Tuż sprzed lewej strony pola karnego Wieliczki huknął pomocnik Boguszowa, a piłka odbiła się od spojenia bramki Karkonoszy. Było to pierwsze ostrzeżenie. Kolejną niebezpieczną sytuację gospodarze stworzyli sobie z rzutu wolnego wykonywanego z 45 metra. Mocna centra w pole karne Biało – niebieskich i tylko nieporadność napastników Górnika uratowała nas przed stratą bramki. Napór zielono – czanrych nie malał i w 54 minucie zza pola karnego kolejny raz przymierzyli boguszowanie a piłka po rękach Wieliczki zatrzęsła naszą poprzeczką. Karkonosze zostały zepchnięte do obrony i atakowały tylko z kontrataku. W 58 minucie swoją sytuację miał Daniel Gałach , niestety po jego strzale piłka minęła słupek Jaskółowskiego 10 centymetrów. Kolejną szansę miał jeszcze Giziński i Poszelężny. Nasza gra raziła koszmarną nieskutecznoscią i w niczym nie przypominała 5 ostatnich meczów. W 62 minucie taktycznie został złapany w pół Szramowiat, który wychodził na czystą pozycję. Faulujący zawodnik Górnika otrzymał  żółtą kartkę. W 71 minucie na placu gry pojawił się Kozołubski, który zastąpił dobrze prezentującego się tego dnia Gęślaka. Niestety Młodzian już 2 minuty później faulował we własnym polu karnym boguszowianina i podarowaliśmy Górnikowi rzut karny. Kiedy wszyscy myśleli, że dojdzie do wyrównania, strzelający uderzył w słupek i na szczęscia nadal prowadziliśmy 1:0. W 70 minucie  w środku boiska faulował Bębenek, powstając wziął ze sobą piłkę, którą odrzucił po kilku metrach w stronę rywali. Efekt? Oczywiście żółta kartka…. W dalszych minutach trwała obrona Częstochowy w wykonaniu biało – niebieskich, którzy tylko nieporadnie wybijali piłkę do przodu i dalej nie mieli pomysłu co z nią zrobić.  Nadeszła 89 minuta kiedy to po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi zawodnika z Boguszowa, a ten bez zastanowienia strzelił z “czuba” i doprowadził do wyrównania. Wybiła 90 minuta meczu ,a arbiter główny doliczył jeszcze 3 minuty. Mogliśmy jeszcze wyrwać 3 punkty, ponieważ swoją okazję miał Statkowski, który strzelił w 100% w bramkarza.

Niestety po tym żenującym występie wywieźliśmy z Boguszowa – Gorc jedynie 1 punkt do ligowej tabeli.  Ten mecz obnażył w szeregach biało – niebieskich brak mentalności zwycięzców. 3 punkty i wygraną przypisaliśmy sobie po wynikach sobotnich meczów IV ligi grupy zachodniej. Prawdopodobnie zgubiła nas rutyna, ponieważ w takim stylu mielibyśmy problem z rywalizacją w lidze okręgowej czy w A-klasie.  O tym meczu trzeba jak najszybciej zapomnieć i skupić się na najbliższym spotkaniu z P.H. Sawczak Włókniarz Mirsk, który jest drużyną nieobliczalną i na pewno przy Złotniczej nie będzie “chłopcem do bicia”.

Górnik Boguszów – Gorce 1:1 Karkonosze Jelenia Góra


5` Kacper Gęślak
89` Górnik Boguszów – Gorce
Żółte kartki:
33`Maksymialian Denis
62` Przemysław Klimek
77` Patryk Bębenek

Rafał Malko

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
250
wpDiscuz

PARTNERZY STRATEGICZNI

KLUB BIZNESU

WSPARCIE MEDIALNE

KLUB PARTNERSKI