8 wiosenna porażka Karkonoszy….


30 maja 2019
Pierwszy zespół

joc-de-fotbal

Coraz gorzej w IV lidze wiedzie się seniorom Karkonoszy Jelenia Góra. Tym razem mimo dużo lepszej gry niż w spotkaniu z BKS-em Bolesławiec musieli uznać wyższość Górnika Złotoryja.


Bardzo ciężko patrzy się na wiosenne poczynania biało-niebieskich na dolnośląskich boiskach. 8 porażek, 2 zwycięstwa i 2 remisy sprawiają, że pojawiają się pytania gdzie podziała się drużyna z rundy jesiennej, która z sukcesami walczyła z zespołami, które wiosną odprawiają biało-niebieskich z kwitkiem.
Historia nie chciała potoczyć się inaczej w minioną sobotę, kiedy to podopieczni trenera Krzysztofa Pietrzyka zawitali na złotoryjski stadion przy ul. Sportowej. Mimo dominacji Karkonoszy przez całe spotkanie, to Górnik wykorzystał potworne błędy naszej obrony i dwukrotnie, boleśnie wypunktował Karkonosze. Atakowaliśmy, ale bez skutku ponieważ nie potrafiliśmy skutecznie zakończyć żadnej z wypracowanych sytuacji. Natomiast dużo lepszą skutecznością w 33 min. wykazał się zawodnik górnika –  Marcin Baszczak, który przy linii końcowej pola karnego ograł bezradnego Wiktora Błaszkiewicza i po długim słupku  otworzył wynik spotkania. Pięć minut później Jakub Olewnik został wyrzucony z boiska za uderzenie  łokciem w twarz Mateusza Zatylnego.  Przed Karkonoszami prawie godzina gry w przewadze jednego zawodnika, co mogło napawać optymizmem i nadzieją na zdobycz punktową. Jednak nic bardziej mylnego, podobnie jak w meczu ze Spartą Grębocice biało-niebiescy kompletnie nie potrafili wykorzystać faktu przewagi jednego zawodnika. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Górnika Złotoryja mimo, że to Karkonosze przeważały. Jednak jak to mawiał klasyk: “wygrywa ten kto strzeli o jedną bramkę więcej”.
Po przerwie okazało się, że wynik bardzo cieszy ekipę ze Złotoryi i ta postanowiła zamurować swoją bramkę i skupić się na obronie. Jednak i taka taktyka okazała się w sobotę być skuteczna na pogubioną obronę Karkonoszy. W 67 minucie spotkania Bartosz Haniecki odebrał piłkę ostatniemu z naszych defensorów – Michałowi Wawrzyniakowi, który zwodem chciał minąć złotoryjanina. Później już klasyka- sam na sam i futbolówka wylądowała w siatce Błaszkiewicza. Iskierka nadziei wlała się do serc sympatyków klubu znad Bobru w 85 min. kiedy to sędzia Zieliński podyktował rzut karny dla Karkonoszy za zagranie ręką w polu karnym obrońcy Górnika. Do piłki podszedł Bartosz Poszelężny i pewnie pokonał golkipera gospodarzy. Do końca spotkania mądrze bronili się złotoryjscy zawodnicy i dowieźli zwycięstwo w tym spotkaniu.
Mecz w Złotoryi skomentował szkoleniowiec biało-niebieskich – Krzysztof Pietrzyk:
“Kto popełni więcej błędów ten przegrywa. My popełniliśmy dwa kuriozalne bardzo proste, szkolne błędy i dlatego tutaj nie wygraliśmy. Taka jest piłka nożna – mówił po meczu Krzysztof Pietrzyk. – Przez całe spotkanie to my praktycznie prowadziliśmy grę. Pod koniec pierwszej połowy tracimy kuriozalną bramkę. Mówiliśmy sobie w przerwie, że najważniejsze jest czyste konto, bo z przodu coś na pewno wpadnie. Niestety dajemy drugiego babola, a sami pomimo wielu okazji zdobywamy tylko bramkę kontaktową” – dodaje trener Karkonoszy.

Fotorelacja ze spotkania dostępna na stronie JG24.PL pod adresem: https://jg24.pl/?txt=44278

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
250
wpDiscuz