Plan na rundę jesienną został wykonany


12 grudnia 2020
Pierwszy zespół

mistrzowie jesieni

Biało-niebiescy seniorzy mają za sobą jedną z najlepszych rund w ostatnich latach. Na półmetku walki o wygranie IV-ligowych rozgrywek jeleniogórzanie są liderem ligowej tabeli i w spokoju mogą szykować formę do wiosennej rundy rewanżowej. Podsumujmy więc występy podopiecznych trenera Ołeksandra Shevelyukhina.


Po osiemnastu spotkaniach Koleje Dolnośląskie IV ligi – “zachód”, aż przyjemnie spogląda się na ligową tabelę, widząc na jej szczycie biało-niebieskich. Można powiedzieć, że plan na jesień został wykonany, jednak na pewno nie w 100%, gdyż stracone po drodze punkty nie pozwoliły na zbudowanie bezpiecznej przewagi nad drugimi rezerwami Chrobrego Głogów.

Przed rozpoczęciem rozgrywek sezonu 2020/2021 wielu ostrzyło sobie zęby na dobre wyniki jeleniogórzan, a  transfery Pawła Niemienionka (Ślęza Wrocław), Mateusza Kulchawego (Chrobry Głogów), Kamila Młodzińskiego (AKS Strzegom) czy dobrze znanego w regionie lewo skrzydłowego Serhii Tarana tylko podgrzały atmosferę. Coś do udowodnienia po przedwcześnie zakończonym sezonie 2019/2020 (3 miejsce w lidze) miał również trener Ołeksandr Shevelyukhin. Po prostu pozostał duży niedosyt, bo wiedzieliśmy, że stać nas na dużo lepsze wyniki i wiosna mogła być nasza.

Zakończona w listopadzie runda jesienna była bardzo wymagająca dla wielu drużyn, gdyż oprócz rozegrania 18 spotkań ligowych trzeba było dograć jeszcze mecze okręgowego pucharu polski. Biało-niebiescy seniorzy w sumie 21 razy wybiegali na zieloną murawę by walczyć o zwycięstwo w każdym spotkaniu. Przygotowania do tej bardzo długiej rundy rozgrywek podopieczni trenera Shevelyukhina rozpoczęli już w czerwcu, gdy tylko zniesiono  obostrzenia związane z pierwszym “lockdownem” i ponownie można było wspólnie “poharatać” w gałę.

Podczas letnich przygotowań Karkonosze sparingowo zmierzyły się z ośmioma dobrymi rywalami. W ten sposób już tradycyjnie przygotowania rozpoczęliśmy od bratobójczego pojedynku z młodzieżową drużyną Karkonoszy (mix juniorów młodszych i starszych). W I letniej konfrontacji górą byli seniorzy, wygrywając 8:0. Tydzień później na Złotniczej pojawili się nasi ligowi rywale z Lotnika Jeżów Sudecki. Sąsiedzi “zza miedzy” również musieli uznać wyższość jeleniogórzan, którzy wygrali 6:0.  Kolejnym test meczem było spotkanie rozegrane z Orkanem Szczedrzykowice. Biało-niebiescy odnieśli zwycięstwo 2:0  i co ważne nie stracili bramki w kolejnym spotkaniu. Następny tydzień był dla podopiecznych “Szewy” wyzwaniem, gdyż w ciągu jednego tygodnia oprócz ciężkich przygotowań treningowych biało-niebiescy mieli do rozegrania 2 gry kontrolne –  z Łużycami Lubań oraz rezerwami Miedzi Legnica. Karkonosze w środowe popołudnie długo budziły się w Lubaniu, jednak gdy już to się stało to zaaplikowały reprezentantom”okręgówki” bagaż 3 bramek i po raz kolejny nie straciły gola. Sobotnie przedpołudnie było już zupełnie innego typu sprawdzianem do jeleniogórzan, bowiem przy Złotniczej pojawił się reprezentant III ligi – Miedź II Legnica. Jak się okazało Karkonosze nie przestraszyły się rywala i zagrały bez respektu czego efektem było okazałe zwycięstwo 4:2! Biało-niebiescy nie mieli po tym meczu zbyt dużo odpoczynku, ponieważ 4 dni później, w środowe popołudnie podejmowali jednego z faworytów IV ligi dolnośląskiej w grupie wschodniej – Bielawiankę Bielawa. W spotkaniu tym swoją szansę otrzymali zawodnicy, którzy na co dzień są zmiennikami podstawowej “11”. Jeleniogórzanie pokazali charakter i pazur, czego efektem był niezwykle wyrównany mecz i ostateczny remis 2:2. Ponownie przed drużyną Ołeksandra Shevelyukhina były tylko 3 dni względnego odpoczynku i sobotni mecz z kolejnym wyżej notowanym rywalem. Tym razem ruszyliśmy do Świdnicy na sparing z beniaminkiem III ligi – Polonią Stalą Świdnica. Gospodarze narzucili nam bardzo trudne warunki gry, czego efektem do przerwy przegrywaliśmy 3:0. Po przerwie Karkonosze podjęły rękawice i ruszyły do odrabiania strat, co pozwoliło na zakończenie spotkania przy stanie bramkowym 4:2. Ostatnią grą kontrolną zaplanowaną przez sztab Karkonoszy był sparing z przedstawicielem wschodniego IV-ligowca Piasta Nowa Ruda.  Biało-niebiescy zwyciężyli 2:1 i w dobrych nastrojach zakończyli okres przygotowawczy. Podczas przygotowań wygraliśmy 6 spotkań, 1 zremisowaliśmy i doznaliśmy 1 porażki. Udało nam się strzelić 27 bramek, 9-krotnie wyciągaliśmy futbolówkę z własnej siatki.

W pierwszym spotkaniu Koleje Dolnośląskie IV ligi  – “zachód” na własnym obiekcie mierzyliśmy się z beniaminkiem rozgrywek – Włókniarzem Leśna, który w barażu o awans do IV-ligowych rozgrywek pokonał po rzutach karnych Victorię Ruszów. Biało-niebiescy po słabym meczu  musieli zadowolić się jedynie remisem i 1 punktem w starciu z Włókniarzem. Karkonosze prowadziły co prawda od 13 minuty po trafieniu Mateusza Czerwińskiego, jednak tuż przed przerwą z rzutu karnego stan meczu wyrównał Krzysztof Mazur, a od 65 minuty przegrywaliśmy 1-2 po trafieniu Mateusza Kalki.  Remis dla jeleniogórzan w 82 minucie uratował wprowadzony chwilę wcześniej Maciej Gargas. “Boom!” – dostaliśmy zimny prysznic już w pierwszym meczu sezonu i wiedzieliśmy, że takich wpadek musimy unikać i zacząć grać to co potrafimy. Szansą na rehabilitację był już następny mecz ligowy, w którym mierzyliśmy się ze zwycięzcami rozgrywek z sezonu 2019/2020 – Apisem Jędrzychowice.  Gospodarze mimo problemów kadrowych nie chcieli “tanio sprzedać skóry” i postawili trudne warunki do gry, jednak Karkonosze chciały zmazać plamę z pierwszego spotkania sezonu i w Jędrzychowicach zaprezentowały naprawdę dobry futbol, czego efektem była bezdyskusyjna wygrana 2-0 po trafieniach Czerwińskiego i Gargasa. Tym samym 3 punkty pojechały do Jeleniej Góry, a “Karki” zrównały się punktami z liderującą Spartą Rudna (4 pkt). Przed biało-niebieskimi była teraz dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach spowodowana przymusową pauzą ze wględu na nieparzystą liczbę zespołów (19 drużyn). Jednak już w IV kolejce spotkań przy Złotniczej 12 doszło do hitowego starcia na szczycie tabeli. W Jeleniej Górze pojawił się faworyt rozgrywek – Chrobry II Głogów. Było to spotkanie z gatunku tych wyczekiwanych okraszonych mocną, męską grą i wieloma świetnymi akcjami. Takich emocji przy Złotniczej 12 nie było już dawno. Pierwsza bramkę w tym spotkaniu strzelili jednak goście, kiedy to wrzutkę z lewej strony pola karnego wykończył piekielnie mocnym wolejem Pietrzczyk. Karkonosze odpowiedziały jeszcze przed przerwą, gdy dośrodkowanie kapitana biało-niebieskich – Patryka Bębenka wykończył Paweł Niemienionek. Po przerwie wyraźnie zmobilizowani jeleniogórzanie ruszyli do kolejnych ataków, niestety piłka tylko obijała konstrukcję bramki głogowian. Dodatkowo ostatnie 10 minut meczu Karkonosze grały z przewagą jednego zawodnika, gdyż po dwóch “żółtkach” murawę musiał opuścić Pietrzczyk. Fakt ten wykorzystał młodzieżowy duet biało-niebieskich Siudak-Sołtysiak. “Nikoś” zatańczył z lewej strony boiska i złamał do prawej strony gubiąc tym samym obrońców Chrobrego, a chwilę później podaniem znalazł Szymona Sołtysiaka przed “16” bramki głogowian. “Szymek” przełożył piłkę na prawą nogę i przepięknym rogalem po długim słupku wyprowadził Karkonosze na prowadzenie 2:1! Tym samym kolejny komplet punktów trafił na konto biało-niebieskich i wspinaczka w górę tabeli trwała dalej! Tydzień później Karkonosze ruszyły w drogę do kolejnego mocnego rywala – Odry Ścinawa. Spotkanie lepiej zaczęli podopieczni Ołeksandra Shevelyukhina, którzy szybko narzucili gospodarzom swój styl  gry i to właśnie biało-niebiescy kierowali wydarzeniami na boisku przy ul. Sportowej. Swoją przewagę Karkonosze udokumentowały już w 14 minucie spotkania, kiedy to z lewej strony pola karnego uderzył Kamil Młodziński, a jego strzał sparował na 5 metr bramkarz gospodarzy. Do odbitej piłki dobiegł Poszelężny i umieścił futbolówkę w pustej bramce, a tym samym wyprowadził Karkonosze na prowadzenie. Po przerwie gospodarze zerwali się do odrabiania strat, jednak na posterunku była nasza defensywa i ostatecznie wywieźliśmy ze Ścinawa pierwsze punkty w historii spotkań obu drużyn. Tydzień później na własnym obiekcie podejmowaliśmy outsidera rozgrywek – Spartę Grębocice. Podopieczni trenera Pawła Żmudzińskiego wiedząc na jak trudny teren przyjeżdżają wiedzieli, że nie mieli nic do stracenia i mogli postawić się jeleniogórzanom i wyrwać punktami lub wysoko przegrać. W I części spotkania obraz gry właśnie tak wyglądał i Karkonosze musiały powalczyć o dobry wynik do przerwy. Po bramkach Kamila Młodzińskiego, Roberta Lekszyckiego i Oskara Gizińskiego schodziliśmy na przerwę prowadzać 3-1. Już na początku II części spotkania rozmiar strat zmniejszył Tomasz Bieleń, jednak biało-niebiescy za sprawą Mateusza Czerwińskiego i Serhii Tarana rozwiali nadzieje przyjezdnych na dobry wynik, a mecz zakończył się rezultatem 5-2. W kolejnym tygodniu, na mecz IX kolejki udaliśmy się do Rudnej by powalczyć z miejscową Sparta. Co ciekawe każdy kolejny mecz na którym pojawiały się jeleniogórzanie określany był przez gospodarzy hitem kolejki – szacun :D.  Nie zmieniało to faktu, że  drużyna trenera Roberta Malawskiego mająca bardzo duży potencjał, duży budżet i dobre transfery mogła mocno napsuć krwi. Spotkania w Rudnej wraz z upływem czasu układało się po myśli jeleniogórzan. Kiedy wydawało się, że pierwsza część spotkania zakończy się remisem, Karkonosze wyprowadziły mocny cios do szatni. Bartosz Poszelężny  wypatrzył Czerwińskiego w polu karnym Kijewskiego, a ten wpakował piłkę do pustej bramki. Po przerwie do ataku ruszyli gospodarze, jednak ich akcje ucinała defensywa biało-niebieskich. Pewne zwycięstwo Karkonoszy przypieczętował piękną podcinką z narożnika pola karnego Serhii Taran.  Dzięki zwycięstwu w Rudnej podopieczni trenera Ołeksandra Shevelyukhina objęli prowadzenie w tabeli ligowej jako jedyna drużyna bez porażki. Co ciekawe Karkonosze Jelenia Góra ostatni raz liderem rozgrywek IV ligi byli  ponad dekadę temu. W kolejnej już VIII kolejce spotkań na Złotniczej 12 pojawili się podopieczni trenera Eugeniusza Oleśkiewicza. Górnik Złotoryja praktycznie przeszedł obok tego spotkania, a jedyną przeszkodą dla biało-niebieskich był bramkarz złotoryjan Michał Piotrowski, który kilkukrotnie ratował Górnika przed stratą kolejnych goli. Biało-niebiescy po bardzo dobrym spotkaniu pokonali złotoryjan 4-0 po trafieniach: 2 x Bartosza Poszelężnego, Mateusza Czerwińskiego i Roberta Lekszyckiego. Tydzień później w ramach IX kolejki spotkań byliśmy ….. gośćmi przy Złotniczej 12, gdyż formalnie gospodarzem spotkania był Orkan Szczedrzykowice, który poprosił o zmianę daty spotkania (piątek) oraz  obiektu (stadion z oświetleniem) ze względu na sobotnie weselu w swoich szeregach. Tym samym mając na horyzoncie wolny weekend obie drużyny przystąpiły do piątkowych zmagań przy zapalonych jupiterach Stadionu Miejskiego w Jeleniej Górze. Jeleniogórzanie potwierdzili, że zdobyć Twierdzę Złotnicza jest niezwykle ciężko i już do przerwy prowadzili 4-0 po trafieniach: 2 x Mateusza Czerwińskiego, Serhii Tarana i Bartosza Czerwińskiego. Po przerwie piątego gola dla “Karków” zdobył Nikodem Siudak, a Orkan odpowiedział trafieniami Sebastiana Burdy i Jarosława Gambala. Kolejny komplet punktów trafił na konto jeleniogórzan, którzy umocnili się na prowadzili w lidze. W kolejnej, X kolejce spotkań do Jeleniej Góry przyjechała czerwona latarnia ligi z Legnickiego Pola i chyba ten fakt bardzo rozkojarzył biało-niebieskich, ponieważ ponieśli pierwszą porażkę w rozgrywkach. Nie da się ukryć, że zwycięstwo Legnickiego Pola w Jeleniej Górze było największą niespodzianką Xj kolejki spotkań Koleje Dolnośląskie IV ligi – “zachód”. Już od pierwszego gwizdka biało-niebiescy narzucili swoje reguły i prowadzili grę, a przyjezdni cały zespołem bronili swojej bramki, wyczekując na kontrataki. W bramce gości od pierwszych minut dwoił się i troił Mateusz Woliński, który ratował LegPol przed utratą gola. W ten sposób idealnych sytuacji bramkowych nie wykorzystali Kamil Młodziński, Oskar Giziński czy Mateusz Czerwiński, którzy za cel obrali sobie bramkarza rywali, a nie przestrzeń obok. Kolejne obrony Wolińskiego tylko dodawały pewności golkiperowi gości, którego w pierwszej części spotkania postanowił sprawdzić jeszcze Tobiasz Kuźniewski. Po główie “Tobiego” piłka lobem spadała na  bramkę Legnickiego Pola i ostatecznie o centymetry minęła słupek. Do końca pierwszej połowy zgromadzeni przy ZŁ12 kibice nie obejrzeli bramek. Już minutę po przerwie biało-niebiescy otrzymali mocny cios od rywali, którzy wykorzystali jedną z bardzo nielicznych kontr i przy biernej obronie KSK wyszli na prowadzenie. Zaczęło pachnieć niespodzianką, a LegPol wiedział, że ma niepowtarzalną szansę na uzyskanie hitowego wyniku, więc taktyka nie mogła być inna – trzeba było zamurować dostęp do własnej bramki. Karkonosze ruszyły do odrabiania strat i walki o punkty. Sytuacji było wiele, jednak żadna nie przyniosła zamierzonego skutku. Na drodze do bramki Legnickie Pola stał bramkarz Woliński albo któryś z obrońców go wyręczał i wybijał piłkę prawie z linii bramkowej.  Mimo wszystko taktyka Legnickiego Pola opłaciła się, gdyż to goście po końcowym gwizdku uradowani goście cieszyli się na środku boiska i zabrali 3 punkty z Jeleniej Góry, co było nie lada wyczynem. Tym samym Legnickie Pole przełamało serię 13 domowych meczów Karkonoszy bez porażki i zdobyło Twierdzę Złotnicza. Jak wiemy każda seria ma swój koniec, więc czas pracować od nowa i ponownie osiągnąć podobny wynik. Mimo przegranej Karkonosze pozostały liderem tabeli Koleje Dolnośląskie IV ligi – “zachód”, mając 4 punkty przewagi nad Leśnikiem Osiecznica i 6 nad rezerwami Chrobrego. Szansa na rehabilitację po blamażu z LegPolem przyszła już tydzień później w Jaworze, gdzie mierzyliśmy się z dobrze znaną nam Kuźnią. Karkonosze od pierwszego gwizdka sędziego Jakuba Szkutnika narzuciły swoje warunki i prowadziły grę. Gospodarze wiedząc, że wymiana ciosów może się źle dla nich skończyć skoncentrowali się na defensywie oczekując swoich okazji na kontrataki. Mimo licznych ataków Karkonosze nie udokumentowały swojej przewagi golem, nie potrafiąc pokonać bramkarza rywali. Dopiero przerwa pozwoliła na szybką analizę błędów i wyciągnięcie wniosków z gry. Tuż po przerwie wynik spotkania otworzył Serhii Taran, a kolejne trafienia dołożyli: 2 x Mateusz Czerwiński i Kamil Młodziński. Karkonosze zdobyły miasto Św. Marcina, kolejne komplet punktów i zmazały plamę na honorze wynikającą z przegranej z Legnickim Polem.  Morale poszło wysoko w górę i już oczekiwaliśmy XII kolejki Koleje Dolnośląskie IV ligi – “zachód”, w której podejmowaliśmy na własnym obiekcie Orlę Wąsosz. Jeleniogórzanie spotkanie zakończyli szybciej niż popołudniowe wydanie Telexpressu. Strzelanie już w 35 sekundzie rozpoczął Mateusz Czerwiński (najszybciej zdobyta bramka w rundzie jesiennej). W 10 minucie debiutanckiego gola w rozgrywkach zdobył Tobiasz Kuźniewski, a minutę później 3 gola dla biało-niebieskich dołożył Oskar Giziński. W 15 minucie spotkania trójkę na czwórkę przy wyniku Karkonoszy zamienił Mateusz Czerwiński, a wynik spotkania w 78 minucie ustalił Nikodem Siudak. Świetne spotkanie zakończone okazałym i w pełni zasłużonym zwycięstwem Karkonoszy pozwoliło na zgarnięcie kolejnego kompletu punktów. Myślami byliśmy już przy meczu XIII kolejki spotkań, w którym mierzyliśmy się w derbowym pojedynku z Lotnikiem Jeżów Sudecki. Bez znaczenia były tutaj odmienne bieguny na jakich znajdowały się obie ekipy w ligowej tabeli, bo jak wiadomo “derby rządzą się własnymi prawami”.  Namoknięta murawa w Jeżowie Sudeckim zmieniła kolor z zielonego na brązowy, trawa ustąpiła miejsca błotu, a to oznaczało bardzo wymagające fizycznie zawody ligowe.  Spotkanie przy ul. Sportowej lepiej zaczęli goście, którzy w 19 minucie wykorzystali kontratak, a właściwie zrobił to Damian Górgul, który otrzymał podanie z głębi pola i minął linię obrony biało-niebieskich.  Pozostało mu tylko celnie uderzyć i tak też zrobił posyłając futbolówkę po długim słupku bramki Wiktora Błaszkiewicza. Karkonosze szybko zebrały swoje szyki i blisko 10 minut później stan rywalizacji wyrównał Nikodem Siudak, który tym samym zdobył już 3 gola w sezonie. Do końca pierwszej połowy stan meczu nie uległ zmianie i obie drużyny udały się na przerwę. W II części spotkania jeleniogórzanie ruszyli do ataku i narzucili własne warunki gry, jednak na bramkę musieliśmy czekać aż do 78 minuty, kiedy to po dośrodkowaniu w pole karne Lotnika piłka została uderzona przez Firleja. Golkiper gospodarzy Adrian Jarosz początkowo obronił strzał kapitana Karkonoszy, jednak po chwili piłka “zatańczyła” z bramkarzem jeżowian i wpadła do siatki. Biało-niebiescy poszli za ciosem i zdobyli jeszcze 2 bramki. W 87 minucie debiutanckiego gola w sezonie 2020/2021 zdobył Michał Staniszewski, a w pierwszej minucie doliczonego czasu gry na listę strzelców wpisał się jeszcze Mateusz Czerwiński. Ostatecznie Karkonosze mimo braku 5 podstawowych graczy: Niemienionek, Giziński, Poszelężny, Kuźniewski, Taran poradziły sobie z  rywalem i murawą, która premiowała jedynie prostą grę. Dzięki wygranej biało-niebiescy powiększyli dorobek punktowy do 31 pkt i pewnie przewodzili ligowej tabeli. Za plecami jeleniogórzan trwała wciąż pogoń rezerw Chrobrego Głogów. Ponownie przed biało-niebieskimi była 2-tydniowa przerwa w rozgrywkach, gdyż dzień przed meczem XIV kolejki z “GRYF-em” Gryfów Śląski otrzymaliśmy informację, że spotkanie nie dojdzie do skutku bo gryfowianie trafili na kwarantannę. Mecz odbył się się dopiero 4 listopada, a przy Złotniczej górą byli oczywiście jeleniogórzanie, którzy największy problem mieli z dobrze dysponowanym bramkarzem gości – Marcinem Gąsiorowskim, który udowodnił ligowe umiejętności i kilkunastokrotnie uratował swój zespół przed stratą gola. Zwycięską bramkę dla Karkonoszy zdobył Robert Lekszycki. W XV serii spotkań wyruszyliśmy do Chocianowa na mecz z miejscową Stalą, z którą nie wygraliśmy jeszcze na wyjeździe. Historii nie udało się napisać na nowo, gdyż mecz zakończył się bezbramkowym remisem i tym samym strata kolejnych 2 cennych oczek w ligowej tabeli. W XVI kolejce spotkań do Jeleniej Góry przybyła odmieniona drużyna Prochowiczanki Prochowice. Po objęciu zespołu przez Roberta Gajewskiego prochowiczanie zaczęli grać przede wszystkim efektywniej, wykorzystując wypracowane okazje, co od razu przełożyło się na pozycję w tabeli ligowej. Od początku spotkania w Jeleniej Górze można było zauważyć, że Prochowiczanka odmiennie od ostatnich rywali Karkonoszy grających przy Złotniczej nie będzie chowała się we własnym polu karnym, a postawi na mocną fizyczną piłkę. Dlatego też biało-niebieska defensywa musiała mieć się na baczności, gdyż akcje gości był naprawdę groźne. Jednak to jeleniogórzanie lepiej weszli w mecz i w 13 minucie Michał Wawrzyniak najwyżej wyskoczył do dośrodkowania i pewnie pokonał golkipera gości Vladislava Vertieia. Było to debiutanckie trafienie “Wawrzyna” w sezonie 2020/2021.  W 33 minucie meczu bardzo mocny strzał Tarana kolejny raz  broni golkiper Prochowiczanki. Minutę później z kontratakiem ruszyli goście, atak powstrzymał Mateusz Kulchawy, jednak napastnik z Prochowic dojrzał nabiegającego z prawej strony Tomasza Wojciechowskiego i podał mu piłkę, a ten z okolic 16 metra przymierzył i umieścił piłkę w naszej bramce.  Po przerwie w mecz lepiej weszli zawodnicy Prochowiczanki, którzy w 46 minucie mogli wyjść na prowadzenie po strzale z woleja. W 71 minucie wybijający wślizgiem piłkę Niemienionek zahaczył jeszcze o nogi zawodnika Prochowiczanki, a sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym biało-niebieskich. Minutę później stały fragment gry na gola zamienił Dawid Waksmundzki, zdobywając w ten sposób 6 bramkę w sezonie. Prowadzenie gości trwało jedynie 3 minuty,  a stan meczu wyrównał w 74 minucie Bartosz Poszelężny. Gościom sił starczyło w meczu na prawie 80 minut co było szczególnie widoczne w końcówce spotkania, kiedy to skrzydłowi Karkonoszy mieli dużo miejsca i czasu na tworzenie akcji, których nie zabrakło, jednak zabrakło wykończenia i zdobycia zwycięskiego gola. Ostatecznie Karkonosze zremisowały z Prochowiczanką 2-2 i tym samym roztrwoniły całą mozolnie budowaną przewagę punktową nad Chrobrym II Głogów, jednak wciąż pozostały liderem rozgrywek mając lepszy bilans bezpośredniego meczu. Pora wziąć się w garść i grać dalej swoje nie patrząc na ligowych rywali. Tydzień później ruszyliśmy do Kunic na pierwszy w historii mecz z miejscową Mewą, która uzyskała awans do IV ligi dolnośląskiej w sezonie 2019/2020. Spotkanie rozgrywane było w środę, gdyż właśnie tego dnia przypadało Święto Niepodległości. Rywale biało-niebieskich radzili sobie w debiutanckim sezonie IV ligi nader dobrze, psując wielu etatowym ligowcom wiele krwi. Jeleniogórzanie w końcu zagrali na miarę swoich możliwości, nie pozwalając rywalom na wiele, a sami wykorzystali większość z wypracowanych sytuacji. Wszystkie cztery bramki dla biało-niebieskich skompletował tego dnia Mateusz Czerwiński. Chwilowa niemoc skuteczności poszła w niepamięć i tym samym w dobrych humorach wracaliśmy do Jeleniej Góry, mając już w łowach sobotnie spotkanie z kolejnym beniaminkiem – Konfeksem Legnica. Spotkanie XVII kolejki Koleje Dolnośląskie IV ligi z legniczanami było najsłabszym w wykonaniu jeleniogórzan w minionej rundzie jesiennej. W sobotnie popołudnie biało-niebiescy żegnali się ze Złotniczą 12, rozgrywając ostatni mecz na Stadionie Miejskim w Jeleniej Górze w 2020 roku. Do stolicy Karkonoszy przybyła drużyna Konfeksu Legnica, okupująca dolne rejony IV-ligowej tabeli, jednak ten kto myślał, że będzie to łatwe spotkanie był mega optymistą. Podopieczni trenera Andrzeja Kisiela nie mieli nic do stracenia, a mogli zapisać się w statystykach ligi co najmniej dzięki remisowi. W pierwszej części spotkania graliśmy anemicznie, wolno i bez błysku, co nie przekładało się na tworzenie klarownych sytuacji. Jak już wypracowaliśmy sytuacje to strzały lądowały w rękawicach golkipera Konfeksu lub na piłkochwytach. W pierwszej połowie nie zobaczyliśmy bramek i obie ekipy udały się na odpoczynek przy wyniku 0-0. Po przerwie biało-niebiescy ruszyli do ataku jednak wciąż nie potrafili znaleźć recepty na zapakowanie piłki do bramki legniczan.  To czego nie potrafili jeleniogórzanie zrobili zawodnicy Konfeksu, którzy w 73 minucie spotkania przeprowadzili koronkową akcję, przy biernej postawie naszej defensywy gola dla legniczan zdobył Mateusz Piotrowski. Mecz biegł ku końcowi, jednak Karkonosze zagrały do końca  i w trzeciej  minucie odliczonego czasu gry wyrównały stan meczu dzięki Pawłowi Niemienionkowi. Defensorzy Konfeksu wybili piłkę po rzucie rożnym przed pole karne, a tam na strzał zdecydował się Niemienionek. Piłka na szczęście dla gospodarzy została podbita po nodze obrońcy gości i trafiła do siatki, a jeleniogórzanie obronili się przed totalną kompromitacją. Ostatecznie spotkanie 18 kolejki Koleje Dolnośląskie IV ligi – “zachód” zakończyło się remisem 1-1, a Karkonosze straciły fotel lidera na rzecz Chrobrego II Głogów. Biało-niebiescy nigdy się nie poddają i jadąc na ostatni mecz rundy jesiennej w Osiecznicy wiedziały, że walczą o 3 punkty i spokojny koniec roku. Na mecz do Osiecznicy ruszyliśmy w niedzielę o 8 rano… Termin i godzina meczu kompletnie niezrozumiała, a z rozmów z osobami z otoczenia klubu można było wywnioskować, że chodziło tylko o uprzykrzenie życia biało-niebieskim.  Jednak sytuacja ta tylko podwójnie zmotywowała jeleniogórzan do walki co potwierdzili ciesząc się po meczu na środku boiska w Osiecznicy. W pierwszej połowie spotkania  najlepsze dwie okazje do zdobycia bramek miał Nikodem Siudak, jednak nie wykorzystał żadnej z nich. Na przerwę schodziliśmy przy bezbramkowym remisie. Na początku drugiej części spotkania Karkonosze ruszyły ze zdwojoną siłą do ataku i na efekty nie musieliśmy długo czekać. W 49 minucie świetną sytuację miał Robert Lekszycki, ale w sytuacji “sam na sam” bramkarz gospodarzy znów był górą. Trzy minuty później w polu karnym Leśnika faulowany był Przemysław Kocot, a arbiter spotkania szukał chyba gwizdka w kieszeni bo minęło kilka sekund zanim stwierdził, że rzeczywiście faul był…. Innej decyzji być nie mogło – wapno! Do jedenastki podszedł stoper biało-niebieskich  Paweł Niemienionek, który uderzył niczym czeska legenda Antonin Panenka i spokojnie umieścił piłkę w bramce Leśnika, wyprowadzając jeleniogórzan na prowadzenie. Na drugiego gola dla Karkonoszy musieliśmy czekać do 72 minuty, kiedy to defensorzy gospodarzy wybili piłkę przed pole karne, a tam Lekszycki uderzył po prawym słupku bramki Mariusza Burdzy i zdobył 4 bramkę w sezonie. Tym samym Karkonosze w pełni zasłużenie zdobyły pełną pulę, jednak nie przyszło im to łatwo i wiemy, że wiele zespołów w Osiecznicy pogubi jeszcze ligowe punkty. Zakończyliśmy rundę jesienną w lidze tak jak zaplanowaliśmy to sobie przed startem sezonu 2020/2021, czyli na fotelu lidera Koleje Dolnośląskie IV ligi – “zachód”. 50% planu wykonane, reszta czeka w rundzie wiosennej.

W potyczkach ligowych, w 18 spotkaniach zdobyliśmy 43 punkty (13 zwycięstw, 4 remisy i 1 porażka). Zdecydowanie lepiej grało nam się na wyjazdach, wygrywając wszystkie 8 spotkań i 1 remisując. Jako jedyna drużyna w lidze nie przegraliśmy meczu wyjazdowego. Inaczej sprawa miała się przy Złotniczej 12, która w zeszłym sezonie była Twierdzą nie do zdobycia. Na własnym obiekcie wygraliśmy 5 meczów, 3 zremisowaliśmy i 1 spotkanie przegraliśmy.  Jeśli chodzi o skuteczność w ataku to zdobyliśmy 46 bramek, a straciliśmy ich tylko 12 (najmniej w lidze). Na pokaźny dorobek bramkowy złożyły się trafienia: 15 goli – V-ce lidera klasyfikacji strzelców Mateusza Czerwińskiego, 5 goli Bartka Poszelężnego, 4 trafienia Roberta Lekszyckiego i Serhii Tarana, 3 gole Pawła Niemienionka i Nikodema Siudaka, po 2 gole Oskara Gizińskiego, Michała Wawrzyniaka, Kamila Młodzińskiego i Macieja Gargasa, po jednym golu Szymona Sołtysiaka, Michała Staniszewskiego, Tobiasza Kuźniewskiego i jedne gol samobójczy rywali.  Najwięcej minut w szeregach jeleniogórzan w rundzie jesiennej rozegrali nasi defensorzy – Paweł Niemienionek i Mateusz Kulchawy.

Przejdźmy do rozgrywek okręgowego Pucharu Polski, w którym dotarliśmy do półfinału, który rozegramy dopiero wiosną. IV ligowcy, w tym biało-niebiescy byli zwolnieni z przymusu gry w I rundzie rozgrywek, co było zrozumiałe patrząc na ilość spotkań ligowych jakie zespoły miały do rozegrania w sezonie 2020/2021. W II rundzie rozgrywek losowanie przydzieliło nam wypad za miasto i mecz w Łomnicy z miejscowym KS-em. Karkonosze pewnie pokonały czołowego A-klasowicza 5-1, po 4 trafieniach Roberta Lekszyckiego i jednej bramce Mateusza Czerwińskiego. W kolejnym etapie rozgrywek przydzielono nas do pary z liderem A-klasy Victorią Jelenia Góra. Szykowały nam się miejskie derby, których już dawno brakowało. Na boisku w Parku Norweskim w Cieplicach gospodarze chcieli pokazać się z jak najlepszej strony i długo im się to udawało, a od 33 minuty prowadzili po mocnym strzale Radosława Paradowskiego. Biało-niebiescy grali do końca i po dwóch kapitalnych dośrodkowaniach Serhii Tarana bramki zdobyli: Lekszycki (84) i Poszelężny (90`). Karkonosze wjechały do ćwierćfinału rozgrywek w których zmierzyli się w Mirsku z miejscowym Włókniarzem. Różnica klas rozgrywkowych była mocno widoczna i już po 20 minutach prowadziliśmy 2-0 po trafieniach Oskara Gizińskiego (14`, 19`) . W drugiej części spotkania wynik na 3-0 ustalił Przemysław Kocot (78`) i tym samym awansowaliśmy do półfinału rozgrywek okręgowego Pucharu Polski. W półfinale rozgrywek wiosną 7 kwietnia rywalizować będziemy z ligowym rywalem Włókniarzem Leśna. Co ciekawe będzie to powtórka z sezonu 2018/2019 kiedy również rywalizowaliśmy w półfinale rozgrywek odpadając po rzutach karnych. Drugą parę tworzą IV-ligowcy – Lotnik Jeżów Sudecki vs Apis Jędrzychowice. W rozgrywkach pucharowych zdobyliśmy 10 goli, tracąc 3.

Zagraliśmy jedną z najlepszych rund w historii IV-ligowych występów jeleniogórzan. Osiągnęliśmy cele pośrednie jakie zostały wyznaczone przed startem rozgrywek. Bardzo cieszy powrót na fotel lidera rozgrywek po ponad dekadzie od ostatniego takiego wydarzenia. Pozytywnie nastrajają wyniki w rozgrywkach Pucharu Polski, który ostatni raz wznosiliśmy w górę, w sezonie 2014/2015.  Przede wszystkim cieszy gra biało-niebieskich młodzieżowców, którzy oprócz walki na IV ligowych boiskach pomogli drużynie juniorów starszych wywalczyć awans do ligi makroregionalnej.  To nie była złota polska jesień, ona była zdecydowanie biało-niebieska!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
250
wpDiscuz